grudnia 12, 2017

DOMOWA MIKRODERMABRAZJA Z PEELINGIEM DO TWARZY BIOAMARE

DOMOWA MIKRODERMABRAZJA Z PEELINGIEM DO TWARZY BIOAMARE

Milutka i gładka skóra.. kto tego nie lubi? Z drugiej strony złuszczanie to konieczność ale raczej większość osób to lubi. Kiedyś bardzo lubiłam peelingi mechaniczne.. potem testowałem enzymatyczne choć z dość przeciętnym skutkiem.. dalej nastała era szmatę muślinowych, aż w końcu pokusiła się o peeling z korundem z BioAmare. Jego poprzednia bardziej żelowa wersja cieszyła się ogromnym uznaniem.. obecnie już zastąpiona nową wersją. Ale czy ta różnica jest jakaś drastyczną? Jeśli tak to na plus.. prawda? Bo po co robić produkt gorszy?


Od producenta:
Przedstawiamy wzbogacony naturalnym ekstraktem roślinnym peeling pozwalający uzyskać efekt mikrodermabrazji w domowym zaciszu. Peeling ma kremową konsystencję, która zapewnia delikatne oczyszczenie skóry, a jednocześnie nie podrażnia jej. Zapanuj nad dokuczliwymi zmianami trądzikowymi z pomocą naszego peelingu, który reguluje wydzielanie sebum i zapobiega ich powstawaniu. Oprócz oczyszczenia skóry zawarte w nim składnik zadbają również o jej nawilżenie i regenerację.


Miękka tubka o pojemności 75 ml. Łatwo dostępny produkt, nawet stacjonarnie w sklepach Tesco. W środku zielona maź o kremowo-chemicznym zapachu, który na szczęście nie drażni i nie męczy szczególnie. Konsystencja delikatna, kremowa ale przy masowaniu wyraźnie wyczuwalne drobinki korundu. Początkowo byłam bardzo podekscytowana tym produktem, bo to mogła być prawdziwa perełka za śmiesznie niską cenę i do tego powszechnie dostępna.


Słyszałam już wiele o działaniu korundu ale jego moc zawsze mnie przerażała. Dlatego doceniem jego moc i wiem, że postępować należy z nim ostrożnie. Przy mało delikatnych dłoniach można nabawic się podrażnienia więc początki z peelingiem były bardzo nieśmiałe.. i bardzo bardzo ostrożne. Delikatne nawilżenie skóry, a potem bardzo subtelne z minimalnym naciskiem na skórę masowanie.. I co? Nic. Skóra niby oczyszczona ale wszelkie skórki jak były tak są dalej. Po kilku kolejnych podejściach i ciut mocniejszym nacisku pomyślałam, że może warto peeling pozostawić na skórze przez kilka minut.. może objawi swoje enzymatyczne właściwości? Nie. Później przeczytałam recenzje Moniki z profilu Krytyk Kosmetyczny, która pisała co prawda o siostrzanej marce Nacomi ale trikiem mógłby się okazać po prostu dłuższy masaż. Hmm.. ok. Mam tyle czasu.. mogę go poświęcić co jakiś czas z myślą o skutecznym złuszczaniu.


Rzeczywiście im dłużej masowałam tym efekt gładkości skóry był bardziej zadowalający choć kosztem delikatnego rozdraznienia skóry. Grunt jednak, że peeling w jakimś stopniu działa, bo to jednak sprawia, że nie jest totalnym gniotem. Tylko co z tego skoro nie działa tak jakbym tego oczekiwałam. Skóra jest gładka ale nawet delikatnych skórek na mojej twarzy nie rusza.

Całkiem niedawno (w ostatni piątek) po raz pierwszy sięgnęłam po serum z retinolem LiqPharm. W przypadku retinolu na klatę trzeba brać ryzyko łuszczenia się skóry. Początkowo nic takiego nie widziałam do czasu aż w sobotę wieczorem sięgnęłam po podkład.. od kącika ust do linii szczęki wielka łuszcząca się plama. Fakt łuszczenie mnie troszkę zaskoczył, bo jednak miałam nadzieję, ze moja skóra lepiej przyjmie to spotkanie, ale to że podkład podkreślił wszystko tak, że po oczach biło z odległości 2 metrów.. wkurzyło mnie i to bardzo mocno! Bo rano użyłam tego peelingu! Delikatny choć staranny peeling ze szczególną koncentracją w strefie T.. w tym również brody! Skórki były bardzo delikatne.. mocniejszy podmuch wiatru by sobie z nimi poradziła.. więc pytam.. co jest z tym produktem nie tak ? ! Przecież ma potencjał.. w końcu to korund ! To ja robię coś nie tak ? Powinnam biceps trenować?  Wiatr jeszcze mnie nie przewraca więc chyba tak źle ze mną nie jest.


Skład (INCI): Aqua, Alumina, Vitis Vinifera Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil,  Cetyl Alcohol,  Ricinus Communis Seed Oil,  Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Calophyllum Inophyllum Oil,  Stearic Acid, Glicerin, Urtica Dioica Extract, Benzyl Alcohol, Sodium Lauroyl Glutamate, Parfum, Aloe Barbadensis Extract,  Dehydroacetic Acid, CI 47005, CI 42090, CI 73015.


Nie zostało mi go wiele ale nie chce mi się dalej go używać.. szkoda mi twarzy i nerwów. Stosowany delikatnie niewiele robi, stosowany mocniej wygładza ale nie usuwa suchych skórek, a skóra reaguje rozdrażnieniem. Nie widzę tu żadnej zalety.. ale może moje przesuszone dłonie będą nim zachwycone..

A gdzie tam! Dłonie wygładza, ale żeby jakieś przesuszenia zmiękczyć czy zminimalizować po szorowaniu łazienki.. NIE. 

Ręce opadają.. po prostu nie kupuj tego.


grudnia 11, 2017

YANKEE CANDLE - WHITE TEA

YANKEE CANDLE - WHITE TEA

Jestem wielką fanką herbat! Pije codziennie kilka, choć kawą też nie gardzę ale wyłącznie zbożową z dużą ilością mleka. W herbatach też potrafię wybrzydzać.. nie lubię mocnych, wciąż nie mogę przekonać się do zielonej, a najbardziej lubię herbaty smakowe szczególnie wersje zimowe.. zatem jestem ostatnio w swoim żywiole. Lubię w tej kwestii eksperymentować dlatego też wosk o zapachu White Tea był bardzo oczywistym wyborem. 


White Tea pochodzi z kolekcji Pure Essence z 2016 roku. Producent opisuje zapach jako delikatny, relaksujący aromatem białej herbaty z kilkoma kroplami cytryny.

Rzeczywiście tak jest. Sam wosk w formie stałej jest delikatny i łagodny, a przecież to właśnie wówczas zapachy potrafią bić mocno po nosie.. nie w tym przypadku. Wyczuwam w nim cytrynową nutę, herbatę i coś bardzo pudrowego i troszkę męczącego.



Jednak po rozpaleniu ta pudrowość znika.. ale zapach białej herbaty wcale się nie wzmaga. To wciąż bardzo subtelny i delikatny zapach, który z pewnością nikogo nie przyprawi o zawroty głowy. Sprawdzi się nawet latem w gorący wieczór czy zimą gdy mamy dość cięższych otulających zapachów.



Nie jest to kiepski zapach ale poleciłabym go osobom, które mają delikatny zmysł węchu oraz prawdziwym koneserom świec. Takie osoby zdecydowanie bardziej docenią jego wyjątkowość. Dla mnie ten zapach jest zbyt łagodny.. czasem go zwyczajnie nie czuję lub zastanawiam się czy tealight czasem nie zgasł.

Są tu fanki zimowych herbatek?


grudnia 10, 2017

BIOLOVE - BALSAM W STRAYU DO CIALA O ZAPACHU KOKOSA

BIOLOVE - BALSAM W STRAYU DO CIALA O ZAPACHU KOKOSA

Gdy tylko balsam w formie sprayu pojawił się w ofercie marki Biolove wiedziałam, że w końcu do mnie trafi! Największy dylemat towarzyszył mi przy wyborze zapachu.. malina czy kokos? W okresie letnim miałam już kilka produktów otwartych i wiedziałam, że nijak nie wcisnę między nie dodatkowego balsamu, ale na okres jesienny.. owszem. Ostatecznie padło na wersję kokosową, bo idealnie wpisuje się w moje upodobanie do ciepłych zapachów w okresie jesienno-zimowym.


Tylko coś z tym moim balsamem jest nie tak.. i wciąż żyłabym w błogiej nieświadomości gdyby nie Anula z bloga Co kręci Anulę! Zapytała czy nie miałabym ochoty na balsam w sprayu, bo jej coś nie idzie.. męczy się. Jasne! Tym bardziej, że zrobiło się u mnie nieco luźniej. Balsam przyszedł.. i zdecydowanie różnił się od mojego!

Mój balsam z terminem ważności do marca 2018 był o wiele bardziej żółty, a zapach.. wody z cukrem? 
Balsam od Anuli z terminem do końca listopada tego roku..  biały z zapachem kokosa. Kupiłam przeterminowany? Źle przechowywałam i się zepsuł? Co jest?! Nie będę już tego rozstrzygać bo to bez sensu. W ruch poszedł balsam od Anuli, a swojej wersji zwyczajnie się brzydzę i boję. W związku z czym doczekał się dziewiczej śmierci.


Od początku podejrzewałam, że balsam może mieć lekką konsystencję ale i tak byłam zaskoczona. Jest bardzo leciutki, rozprowadza się jak woda.. czy może raczej jak żel aloesowy. Wchłania się ekspresowo choć nie do kóńca. Gdy aplikuje go na łydki i przechodzę do ud to łydki już mam niemal suche. Prawdziwe Pendolino! Skoro tak.. to oczekiwałam również, że produkt będzie się całkowicie wchłaniać pozostawiając skórę jedwabiście gładką. Niestety.. po jego użyciu czuje na skórze lekką warstewkę. Niby komfortowa, niby się nie klei, niby wszystko dobrze ale mnie wkurza. Może latem nie zwróciłabym na to najmniejszej uwagi.. ale na jesieni coś mnie tu irytuje.. albo głupia baba się uczepiła i zdania zmienić nie chce.. starość? 😲 Niby się wchłania.. ale się nie wchłania.. czy ktoś pojmuje o co mi chodzi?


Skład (INCI): Aqua, Glycine Soja Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glycerin, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Parfum, Benzyl Alcohol, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate, Dehydroacetic Acid.

Co zatem oferuje nam producent z ciekawszych rzeczy:
  • olej sojowy - emolient tłusty, tworzy ochronny filtr, wygładza, zmiękcz i natłuszcza. Dostarcza witaminę E, cennego przeciwutleniacza, zapobiega starzeniu skóry i zmarszczkom, uelastycznia i przyśpiesza regenerację zniszczonej skory.
  • olej kokosowy - emolient tłusty, tworzy na powierzchni skóry odżywczą, silnie natłuszczającą, nabłyszczającą i zmiękczającą powłokę, która chroni skórę przez odparowaniem wilgoci i czynnikami zewnętrznymi, wiatrem, klimatyzacją.
  • gliceryna - silnie hydofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, pełni rolę promotora, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skory, zarazem jest humektantem i delikatnym konserwantem. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza regenerację uszkodzonej skóry, wygładza zmarszczki, zmiękcza naskórek.
  • pantenol - niezastąpiony w preparatach przyśpieszających gojenie, łagodzących podrażnienia, poparzenia i alergie, nawilżających, kojących, w kosmetykach po opalaniu, do szorstkiej i problematycznej skóry. Dobrze wpływa na włosy, pogrubia je, nawilża, wzmacnia, nabłyszcza i wygładza.
  • witamina E - ma właściwości konserwujące ale również opóźnia proces utleniana substancji. wykazuje niezwykłe działanie dla skóry, przeciwzmarszczkowe, silnie antyoksydacyjne, odżywcze, wzmacniające i ochronne. Poprawia także nawilżenie skóry.
pozostałe składniki mają za zadanie tworzyć konsystencję, wpływać na aplikację i przedłużać żywotność kosmetyku.


Poczepiam się jeszcze bardziej, bo dobrze mi idzie. Aplikacja.. aplikacja na ciało prosto z atomizer jest śmiechu warta. Tworzy się piękne kółeczko z suchą dziurą w środku. Aplikacja z przeciętnej odległości nie ma sensu, bo na skórze pozostaną dwa paski, a resztą poczęstujemy ścianę. Dlatego od początku aplikuję balsam bezpośrednio na dłoń,  rozcieram w obu dłoniach i rozsmarowuję na skórze. Tylko w taki razie po co ten spray? Jednak nie mogę wykluczyć tego, że ta wada pojedynczego egzemplarza.



Również zapach poniekąd mnie zawiódł. Generalnie nie jestem wielką fanką kokosowych zapachów, bo dość często są one niezwykle sztuczne, mdłe lub przesłodzone. Ten zapach jest zupełnie bezosobowy. W opakowaniu jest najlepiej wyczuwalny ale nie czuję się nim poruszona.. za to na skórze równie dobrze mogłabym wąchać wodę. Być może dla bardziej czułych nosów będzie to plus ale ja w chłodnym okresie lubię gdy moja skóra pachnie nieco bardziej intensywnie.


Pozwoliłam sobie przeprowadzić również mały test. Po kąpieli zaznaczyłam ołówkiem poziom zużycia balsamu, przeszłam do aplikacji na całe ciało i ponownie oznaczyłam zużycie. Nie wiem jak Ty się na to zapatrujesz ale ja byłam zaskoczona ilością zużycia.. dla mnie to dużo. Z łatwością policzyłam, że produkt sięgnie dna jeszcze przed końcem listopada i miałam rację.


Zabawne jest to, że nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że ten produkt nie sprawdziłby się u mnie w okresie letnim. Bardzo lekkie nawilżenie, brak nachalnego zapachu, bardzo subtelna powłoczka która nie jest tłusta i lepiące brzmi jak idealny produkt na wysokie temperatury. Za to obecnie jest to produkt, który mnie męczy i mam go serdecznie dość. Być może w przyszłości rozważę powrót ale jeśli już to wyłącznie do wersji malinowej, bo o niej czytałam bardziej pochlebne opinie.

Zapraszam na blog ME AND MY PASSIONS, gdzie znajdziesz recenzję:
Malinowy duet od Biolove - balsam i żel pod prysznic.

Znasz spraye do ciała Biolove ?


grudnia 08, 2017

POLNY WARKOCZ - RUMIANKOWA ESENCJA MICELARNA, CZYLI NATURALNY PŁYN DO DEMAKIJAŻU

POLNY WARKOCZ - RUMIANKOWA ESENCJA MICELARNA, CZYLI NATURALNY PŁYN DO DEMAKIJAŻU

Recenzja zamawiana.. bo w sumie czemu nie? Produkt pojawił się w ulubieńcach więc należy mu się konkretna recenzja.. a, że są o niego pytania to jest i recenzja. Być może pamiętasz.. chociaż w to wątpię 😉 zawsze marudziłam na płyny micelarne. W zasadzie nie widziałam między nimi specjalnej różnicy. Oczywiście była grupa produktów, która mnie mocno rozczarowała ale o żadnym płynie micelarnym nigdy nie powiedziałam, że jest genialny. Nie sądziłam, że to się zmieni..


Od producenta:
Zerwij tęgą wiechę rumianku i uwarz z tego naparu, a wodą, w której wrzały kwiaty przemywaj twarz. Uczyniwszy tak każdego dnia wielką korzyść odniesiesz. Napar tego ziela służy dobrze skórze. Gałązki kwiatki rumnowe są jednakiej mocy.Kwiatki też rumienkowe zdejmują napięcie i bolenie głowy i oczu oddalają. Dobry jest na szczęście i na powodzenie.

Wzruszyłam się jak małe dziecko 😢 Dopiero przy pisaniu pierwszy raz przeczytałam w pełni etykietę, a tam opis niczym z babcinych poradników. Pełny wiedzy, uczucia, opieki.. po prostu babci. No nie dam rady.. idę nos wysmarkać...


Od producenta cd.:
Rumiankowa esencja micelarna to naturalny, łagodny płyn do demakijażu twarzy i oczu. Delikatnie, lecz bardzo skutecznie usuwa makijaż. Hydrolat rumiankowy, zawarty w esencji łagodzi podrażnienia, działa kojąco. Polecany jest do wrażliwej skóry wokół oczu. Pantenol oraz gliceryna roślinna regulują poziom nawilżenia, przeciwdziałają nadmiernemu wysuszeniu naskórka. Esencja micelarna zawiera konserwant akceptowany przez Ecocert.


Nie tylko opis skojarzył mi się z babcinymi mądrościami ale również wygląd etykiety. Być może rysunek rumianku czy nazwa marki nie kojarzą się z produktem ekskluzywnym ale ja dostrzegam w tym głębszy sens. To właśnie taki produkt widziałabym lata temu na toaletce mojej babci. Pełen prostoty i natury z cudownymi właściwościami. W końcu babcia wie co najlepsze.

Szklana butelka przy moim mężu to pewne ryzyko dlatego mam obawy, że w końcu to się źle skończy. Za to sama w sobie mi nie przeszkadza.. wręcz przeciwnie jestem ZA, chociaż może to sprawiać pewne problemy podróżne. Początkowo byłam trochę zmieszana 100 ml pojemnością. W końcu płyny micelarne schodzą mi stosunkowo szybko. Używam ich codziennie i jak do tej pory pojemność 500 ml wystarczyła mi na około dwa miesiące.


Mimo wszystko te 100 ml wystarcza mi na prawie cały miesiąc użytkowania. To dość zaskakujące, bo wciąż po płyn micelarny sięgam codziennie i w zasadzie nic się nie zmieniło. Albo od początku używam go oszczędniej niż inne płyny albo po prostu dużo lepiej radzi sobie ze zmyciem makijażu. Ten dylemat rozwiązał mój tusz do rzęs.. wodoodporny. Produkt nie jest przeznaczony na taki hardcore ale radzi sobie rewelacyjnie! Skoro tusz wodoodporny zmywa z taką łatwością to z resztą makijażu radzi sobie jeszcze lepiej.. a to przekłada się na jego wydajność! Taa damm! Zagadka rozwiązana.


A teraz tak.. płyn micelarny, który zmywa wodoodporny tusz.. pierwsze skojarzenia? U mnie by to było: podrażnione oczy i tłusta olejowa warstwa na powiekach oraz mgła. Ta esencja micelarna tego nie robi! Jest delikatna dla moich oczu ale również dla skóry. Nie mam potrzeby mocniejszego pocierania oczu czy skóry. W przypadku wodoodpornego tuszu staram się na chwilę przyłożyć nasączony wacik i delikatnie oczyszczać powieki i rzęsy ale dla całkowitego oczyszczenia wystarczy mi zawsze jeden płatek kosmetyczny na oczy i ewentualnie drugi do twarzy.

Sam płyn jest bezbarwny o bardzo delikatnym rumiankowym zapachu. Nie jest on nachalny w opakowaniu, a w użytkowaniu jeszcze bardziej łagodnieje. Mój nos oraz oczy bardzo dobrze go tolerują ale jeszcze bardziej lubi go moja cera. Nie jestem zwolenniczką samego demakijażu przy użyciu płynu micelarnego.. z reguły niemal zawsze po zdjęciu pierwszej warstwy makijażu przechodzę do kolejnych kroków, ale zdarza się, że odświeżam sobie skórę w ciągu bezmakijażowego dnia płynem micelarnym. Często bywało, że moja skóra po takim przetarciu była lepka, a z czasem odczuwałam silną potrzebę umycia buzi. Z esencją Polny Warkocz jest odwrotnie. Mam wrażenie, że ma całkiem sporo do powiedzenia w przypadku wszelkich podrażnień skóry, a do tego jest całkowicie niewyczuwalna na skórze.


Skład (INCI): Aqua (woda), Anthemis Nobilis Flower Water (Hydrolat z Rumianku Rzymskiego), Polyglyceryl-4-Caprate (Ester Kwasu Kaprylowego i Poliglicerolu), Glycerin (Gliceryna roślinna), Panthenol (Pantenol), Dehydroacetic Acid (Kwas Dehydrooctowy), Benzyl Alcohol (Alkohol Benzylowy).

Nawet skład esencji jest bardzo prosty i składa się jedynie z siedmiu składników. Bazą jest tu woda i hydrolat z rumianku rzymskiego. Hydrolat ten działa łagodząco na podrażnienia, a także przeciwzapalnie, ma silne właściwości regenerujące i nawilżające. Następnie mamy naturalny emulgator oraz glicerynę pełniącą funkcję nawilżającą. Z pewnością dobrym posunięciem było dodanie do składu pantenolu o działaniu łagodzącym i kojącym podrażnienia. Ostatnie dwa składniki to naturalne konserwanty rekomendowane przez Eco-cert do stosowania w kosmetykach organicznych
 

Cała linia produktów Polny warkocz jest inspirowana wiedzą, kulturą oraz dziedzictwem naszych przodków. To proste i harmonijne receptury oparte na wiedzy o naturalnych składnikach i to zdecydowanie widać i czuć. Pokochałam ten produkt za delikatność i skuteczność, a z czasem za wiele innych rzeczy, aż w końcu stał się mi bliski. Tak.. wyznaję miłość temu produktowi 😍

 Post na specjalne życzenie Moniki z bloga Mama z różową torebką

Przy najbliższym braku płynu micelarnego.. kup i pokochaj 😘

Ponownie przypominam o rozdaniu przedurodzinowym:
ROZDANIE PRZEDURODZINOWE, CZYLI ŚWIĘTUJ RAZEM ZE MNĄ DRUGIE URODZINY BLOGA!


grudnia 06, 2017

LISTOPADOWE ZAKUPY 2017

LISTOPADOWE ZAKUPY 2017

Niczego nie potrzebuje.. niczego prawie nie potrzebuje. To hasło przewodnie listopada.. którego się nie trzymałam 😂 Wiedziałam, że tak będzie chociaż swoje zakupowe szaleństwo starałam się ograniczyć do minimum.. taaa.. Wielka zniżka na aliexpress 11.11 oraz Black Friday czy też Black Weekend wcale nie ułatwiły mi życia choć trzeba przyznać, że to wciąż nie to samo co w Stanach więc trudno spodziewać się 70% rabatów.. i bardzo dobrze ! Bo musiałabym otworzyć sklep albo wynająć magazyn na przechowywanie tego wszystkiego 😂

Ostrzegam.. weź ze sobą chociaż dwie.. trzy kanapki.. byle nie z pasztetem! W końcu jesteś tym co jesz 😜


LILY LOLO - TUSZ DO RZĘS ORAZ PRÓBKI PODKŁADÓW BLONDE ORAZ WARM PEACH
Obecnie w użyciu mam tusz wodoodporny z Bourjois. Obawiałam się, że nie dam rady aplikować go codziennie na rzęsy i w panice zaczęłam szukać innego ale z fajnym naturalnym składem. Lily Lolo zdecydowanie jest marką, która bardzo chętnie bym przetestowała od początku do końca.. dlatego wybór ten był dość oczywisty. Do tuszu dobrałam dwie darmowe próbki podkładów dla przypomnienia koloru 😉

Produkt kupiłam w sklepie: Costasy


CHIC CHIQ - MASECZKI: DE LA MER, LA NOCE, A LA ROSE
Zachwyciły mnie bambusowe opakowania pełnowymiarowych maseczek.. piękne są! a do tego w pełni biodegradalne. Cudowny jest również skład.. przepadłam! Zdecydowałam się na zamówienie ze sklepu Skład Prosty, bo na pierwsze zamówienie otrzymujemy rabat 😁 paczka przyszła ekspresowo, do tego pięknie zapakowana, cudnie pachnąca, liścik i próbki.. uwaga ! Próbki Resibo i Make Me Bio.. a nie Vianek, Sylveco czy Biolaven 😂 takie zakupy to się pamięta i z przyjemnością będę wracać. Za to jeśli chodzi o maseczki.. recenzja wstępnie zaplanowana na 24 grudnia.

Produkt kupiłam w sklepie: Skład Prosty


LAVERA - MASECZKI: Z WIESIOŁKIEM I MASŁEM SHEA ORAZ Z JOJOBĄ, AOESEM I KOENZYMEM Q10
Na temat maseczek Lavery powstały dwa posty. Moim największym ulubieńcem została wersja do cery alergicznej z wiesiołkiem za to, że migiem poradziła sobie z bardzo dużym podrażnieniem skóry. Gdy wiem, że jest w moich zapasach to czuję się zwyczajnie bezpieczniej. Ponownie kupiłam również wersję z jojobą gdyż zauważyłam zmianę opakowania! Wszystkie maseczki są teraz podzielone na dwie części i to bardzo mi się podoba! Jeszcze chętniej będę do nich wracać! Świetny ruch ze strony producenta. Czekam jeszcze aby wersja z wiesiołkiem pojawiła się w takiej odsłonie ale to z pewnością kwestia czasu.

Maseczki kupiłam w sklepie: Green Linie - maseczka z jojobą oraz maseczka z wiesiołkiem


MARTINA GEBHARDT - INTENSIVE CARE HAPPY AGING INTENSYWNA KURACJA W KAPSUŁKACH
Marka Martina Gebhardt słynie z naturalnych składów.. i jak tu się oprzeć. Miałam chęć na wiele produktów ale przecież wszystko mam.. jednak dla chcącego nic trudnego. W końcu fajnie byłoby pod maseczkę algową dodać taką bombę witaminową.. czy choćby jako kurację na noc. W końcu kaloryfery tylko cieszą się na widok najmniejszego suchego placka na mojej twarzy.. nie dam się!

Kurację witaminową Martina Gebhardt kupiłam w sklepie: Green Line


MARTINA GEBHARDT - ALOE VERA FACE LOTION
Jak ja lubię możliwość zakupu próbek! Za emulsję Aloe Vera "winię" Emzę, która napisała piękny post o tym produkcie. Koniecznie przeczytaj post Emzy: Martina Gebhardt - Emulsja pielęgnacyjna z aloesem do skóry wrażliwej

MARTINA GEBHARDT - HAPPY AGING WITAMIN MASK
Rozważałam zakup witaminowej maseczki ale znalazłam ją w opcji jednorazowej próbki. jest to bogata witaminowa maseczka z dodatkiem oleju z migdałów, wiesiołka i pestek winogron oraz masłem shea. Jeśli spotkanie będzie satysfakcjonujące będę znajomość kontynuować.

MARTINA GEBHAEDT - SALVIA MASK
Wybrałam do kompletu maseczkę w wersji do skóry tłustej i zanieczyszczonej. Chyba obecnie nie posiadam, żadnej maseczki oczyszczającej gdyż głównie skupiam się na odżywianiu i nawilżaniu skóry, a taka maseczka powinna się jednak znajdować w każdym asortymencie. Zobaczymy..

MARTINA GEBHARDT - GINSEBG CREAM
Krem z żeń-szenie do cery wymagającej dostała w gratisie. Cieszę się tym bardziej, że z produktami z żeń-szeniem miałam dość fajne spotkania, a horyzonty z marką Martina Gebhardt chętnie poszerzę.

MARTINA GEBHARDT - WOOD BODY OIL
To coś intrygującego.. drzewny olejek do ciała. Brzmi ciekawie choć do końca nie wiem co myśleć.. najlepiej sprawdzę na własnej skórze.

Dodatkowo zamówiłam jeszcze moje ulubione szpatułki do kremów.. ale nie dotarły 😢 Moja paczka była zmasakrowana i zakładam, że po prostu wypadły z wielkiej dziury. Szpatułki nie kosztują wiele, a szkoda mi nerwów na szarpanie się z kurierem tym bardziej, że to InPost i w dodatku Paczkomat. Leki na uspokojenie wyniosą mnie drożej, a siwych włosów mi nie brakuje.

Wszystkie próbki kupiłam w sklepie Green Line


PIXIE COSMETICS - PRÓBKI PODKŁADÓW MINERALNYCH
Po kilku ostatnio przeczytanych fajnych recenzjach zamówiłam kilka najjaśniejszych odcieni podkładów mineralnych Pixie. Większość przerzuciłam już do słoiczków aby wygodniejsza była aplikacja. Zdecydowanie zrobiły na mnie dobre wrażenie..

Recenzja Doroty z kanału Green Happiness: Test na żywo podkładu Pixi. Najlepszy podkład mineralny?


PRZESYŁKA OD MONIKI Z BLOGA MAMA Z RÓŻOWĄ TOREBKA
Przed poznaniem Moniki żyła sobie Agnieszka utwierdzona w przekonaniu, że niewiele jest ją w stanie już zaskoczyć..


MARION - CZARNA MASKA PEEL-OFF Z WĘGLEM AKTYWNYM
Zaciekawiła mnie ta maseczka i poprosiłam Monikę o mini próbkę. Dostałam wersję pełnowymiarową 😂 Zaraz tu w komentarzu przeczytam, że 25 gram to niemal jak próbka 😂😂 Mimo wszystko ciekawi mnie ta maseczka.. oczywiście nie w opcji na całą twarz, bo takie historie kończą się przekleństwami i płaczem ale w wersji wyłącznie na nos.. z daleka od oczu. To dość ciężki arsenał ale może w końcu przekonam sama siebie jakie jest moje zdanie na temat tych czarnych glutów.

BIELENDA - CRANBERRY FACE ALGE MASK
Z marką Bielenda dawno temu miałam kilka spotkań z czego jedno dłuższe z jakąś maską algową w gigantycznym słoiku. Wówczas miałam mieszane uczucia i większość produktu została zmarnowana. Obecnie troszkę ciągnie mnie do masek algowych tym bardziej, że mam świadomość jak mogę je podrasować. Dlatego z maseczki się bardzo ucieszyłam! 

 
THE BODY SHOP - VITAMIN C SKIN BOOST
Bardzo lubię witaminę C w kosmetykach, a o produktach do twarzy The Body Shop o dziwo czytałam kilka pochlebnych opinii. To dość ciekawe, bo jednak The Body Shop bardziej kojarzy się z pielęgnacją ciała.. a ta jednak nie powaliła mnie na kolona. Za to balsam do demakijażu wspominam całkiem dobrze.. a jak będzie z serum?

BANDI - PEELING GOMMAGE
Bardzo lubię testować peelingi do twarzy.. łatwo zweryfikować już po pierwszym użyciu czy są warte zachodu. Jakiś czas temu buszowałam w asortymencie marki Bandi ale ten peeling umknął mojej uwadze. Muszę o nim poczytać zanim przyklei mi się do twarzy.. bo konsystencja jest mega fajna.

SENELLE - JESIENNY PEELING DO TWARZY
Pamiętam poprzednią wersję peelingu, która była świetna i równie dobrze o ile nie większe przeczucia mam do wersji jesienne.

SENELLE - JESIENNY KREM POD OCZY
Większość kremów pod oczy to u mnie niewypał. Część z nich po prostu ma podłą konsystencję, która migruje do oczu, a pozostała część nie radzi sobie z moją mimiką wtarzy która zdecydowanie utrudnia pozostanie na skórze zamiast migracji do gałki ocznej. Dlatego cieszę się z każdej możliwości przetestowania próbki kremu pod oczy.


REALAC - LAKIERY HYBRYDOWE
Ach ta Monia.. jak ona mnie zaskoczyła. Otwierając drugi zestaw lakierów musiałam usiąść.. łzy do oczu napłynęły na widok 24! lakierów hybrydowych. Nie.. nie.. Monia mi ich nie podarowała. Mam się pobawić, wybrać to co serce skradnie, a resztę odesłać.. I tu zaczynam widzieć problem 😂 Jak mało.. źle, a jak dużo to jeszcze gorzej 😂😂😂 i z żadnym póki co rozstać się nie chcę.


PLANTS FOR BEAUTY - MAGAZYN PRÓBEK
O w pełni naturalnych bazach Couleur Caramel czytałam już kilka razy. Opcja posiadania bazy, która nie jest stworzona na bazie silikonów jet bardzo kusząca. Gdy pojawiły się próbki bazy nawilżającej i wygładzająco-matującej po prostu kliknęłam Zamów. Co znalazłam w przesyłce? Pełnowymiarowy eyeliner w odcieniu Forest Path! Jak najbardziej będę używać!


CHIQ CHIC - ZESTAW 3 MINI MASECZEK: LA NOCE, A LA ROSE ORAZ DE LA MER
Uwierz lub nie ale tak mnie przyćmiło, że zamówiłam ponownie maseczki 😂 zapomniałam, że już mam dwie miniaturki.. o pełnowymiarowej pamiętałam. Tym razem zestaw zamówiłam prosto ze strony producenta, a zestaw był w promocji 3 w cenie 2.

Polecam zajrzeć i sprawdzić składy i opis tych maseczek na stronie producenta.. czy raczej producentki: CHIC CHIQ


ZAKUPY Z E-NATURALNIE
Od jakiegoś czasu nieśmiało zaglądam do e-naturalnie.. ale jakaś fajna promocja by się przydała. Czekam.. i czekam.. i jest! Co prawda 14%.. jeśli dobrze pamiętam ale co tam.



E-NATURALNIE - MASKA ALGOWA PEEL-OFF Z ACEROLĄ I WITAMINĄ C
Pojemność 30 gram w przypadku maski algowej to raczej mało, dlatego wybrałam pojemność 60 gram ale nie spodziewałam się, że przyjdą w formie 2 po 30 gram. Trochę więcej opakowań w spiżarni kosmetycznej ale z punktu widzenia praktycznego to świetne rozwiązanie. Ponadto w punkcie gdzie robią świeżo wyciskane soki zawsze wybieram te z acerolą.. bo ją uwielbiam i to był punkt zaczepny przy wyborze maseczek.

Maseczkę z acerolą znajdziesz tu: E-naturalnie - Maska algowa peel-off z acerolą i witaminą C



E-NATURALNIE - MASKA ALGOWA PEEL-OFF ACEROLA, JAGODA, OWIEC
Podobna historia ale aceroli towarzyszy jagoda i owies. Na samą myśl robię się głodna. Pisanie o tym to tortura. Wspomnę jedynie, że wszystkie produkty jakie dostałam dotarły do mnie bardziej świeże niż bułki w Biedronce. Daty pakowania przypadają na 26 ewentualnie 27 listopad, a przesyłkę otrzymałam 29 listopada! I to się nazywa świeży kosmetyk!

Maseczkę znajdziesz tu: E-naturalnie - Maska algowa peel-off z acerolą, owsem i jagodą



E-NATURALNIE - PEELING ENZYMATYCZNY PAPAYA I ANANAS
Pierwsze od dawna podejście do enzymatycznych peelingów. Oceny i opinie są bardzo kuszące, a mnie dodatkowo przekonała papaya i ananas. Wybrałam niewielkie 30 gramowe pojemności, bo w razie gdybym miała się męczyć to przynajmniej krótko. W razie czego zużyję do ciała.. ale przyznać muszę, że przeczucia mam dość dobre.

Peeling z papają i ananasem znajdziesz tutaj: E-naturalnie - Peeling enzymatyczny z papayą i ananasem



E-NATURALNIE - PEELING ENZYMATYCZNY Z OWOCÓW TROPIKALNYCH
Co najmniej 349 osób nie może się mylić! Tyle osób zostawiło maksymalną ocenę dla tego produktu. Do tego doszła moja chęć sprawdzenia peelingu enzymatycznego, który rzeczywiście coś zdziała. Chwilowo nie nastawiam się na spektakularne efekty, bo jednak gdzieś z tyłu głowy siedzą mi nijakie doświadczenia z enzymatycznymi peelingami.

Peeling dostaniesz tutaj: E-naturalnie - Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych



E-NATURALNIE - LIFT & REVITALIZING PEEL-OFF POWDER MASK
Maska w formie proszku na bazie żeń-szenia, zielonej herbaty oraz z ziarnami kakaowca. Bardzo kuszący skład choć jej zadaniem jest efekt liftingu. Hmm.. czy ja wiem? raczej nic mi jeszcze nie wisi.. może jedynie kurz za pralką 😂 Jednak wybierając ją kierowałam się składem. No błagam.. ziarna kakaowca. Nie ma aż tak twardych ludzi.
 
Maseczkę znajdziesz tutaj: E-naturalnie - maseczka z żeń-szeniem

E-NATURALNIE - POWDER OF OILS ANTI-AGING PEEL-OFF POWDER MASK
Druga maseczka z mączką owsianą, olejkiem z kiełków pszenicy i orzechów brazylijskich.To akurat przypadek, że ta również jest typu anti-aging.. no dobra.. urodziny mam niedługo, czyżby panika przed kolejną cyferką? To ja lepiej wnikać w ten temat dalej nie będę.

Maskę znajdziesz tutaj: E-naturalnie - maseczka z owsianką 



E-NATURALNIE - ZŁOTA MASKA ALGOWA PEEL-OFF W ŻELU Z OLEJKIEM POMARAŃCZOWYM
Złota maseczka.. czy ja muszę się tłumaczyć? To nawet komentarza nie wymaga. Zaskakująca jest dla mnie jedynie ta dwuskładnikowa formuła. Czy to możliwe, że jeszcze przed użyciem jestem na "TAK!" 😂


Maseczkę znajdziesz tutaj: E-naturalnie - złota maska Peel-Off

E-NATURALNIE - PEEL-OFF GEL ENZYMATIC PEELING Z OWOCÓW TROPIKALNYCH
Bardzo ciekawa opcja! Maseczka-peeling w formie dwuskładnikowej.. i do tego owoce tropikalne. Dość droga ale choć raz chciałam coś takiego sprawdzić. Czy będzie lepsze od zwykłych peelingów? Choć w przypadku e-naturalnie trudno wskazać co tu jest takiego zwykłego. Dla mnie to jak buszowanie po nieznanym terenie pełnym cudownych soczystych zapachów.

 Peeling znajdziesz tutaj: E-naturalnie - peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych


POLNY WARKOCZ - RUMIANKOWA ESENCJA MICELARNA x 4
A tak! To pierwszy płyn micelarny który zrobił na mnie wrażenie. Jeszcze niedawno wciąż trwałam w przekonaniu, że płyny są albo "ok" albo kiepskie. Z miejsca skreślałam te które szczypią i pozostawiają lepką warstwę.. a potem bez większego przekonania kupiłam Polny Warkocz i póki co nie chcę testować nic innego. Zapewne za jakiś czas będę się rozglądać za czymś innym ale nie sądzę aby coś było w stanie zrzucić esencje rumiankową z piedestału. Recenzja w ten piątek!

Rumiankową esencję kupiłam w sklepie: Blisko Natury


PONY HUTCHEN - NATURALNY DEZODORANT W KREMIE ROCK-A-HULA ORAZ PRÓBKI
Masz taki sklep z którego asortymentu chciałabyś przetestować wszystko? Takimi uczuciami darze właśnie sklep Bioana. To też jedyne miejsce gdzie dostępne są dezodoranty Pony Hutchen. Po tragicznym wypadku mojego dezodorantu CD w podskokach pobiegłam zamówić Pony Hutchen 😍 Problemem okazał się zapach.. który wybrać ale ostatecznie padło na wersję z nutą granatu ale dla własnej świadomości zamówiłam dodatkowo próbki słynnej wersji A Perfect Match(a) oraz nieco mniej popularnej Shibuya. W domku mam jeszcze próbkę Fresh-and-Ftuity.. i prawdę mówiąc tu nie można trafić źle z wyborem zapachu.. wszystkie są śliczne! Na osłodę jeszcze liścik.. takie sklepy po prostu się pamięta i z przyjemnością wraca.

Dezodorant znajdziesz w sklepie Bioana


ISANA - PŁATKI KOSMETYCZNE BIO (NIEBIELONE CHLOREM)
Zdecydowanie ulubione płatki kosmetyczne choć nigdy bym nie przypuszczała, że takie znajdę.. w zasadzie nawet ich nie szukałam. Owszem były lepsze i gorsze ale ulubione? Jakiś czas temu to pojęcie było dla mnie tak śmieszne jak odnalezienie ulubionego papieru toaletowego. Mimo przeciwności losu.. są! I będę do nich wracać systematycznie. Są dość chłonne, delikatne, miękkie, a na demakijaż twarzy wystarczy mi jeden płatek.

Płatki Isana z łatwością znajdziesz stacjonarnie w Rossmannie


PLANTS FOR BEAUTY - MAGAZYN PRÓBEK
Zdecydowanie jestem zwolenniczką korzystania z takich ofert, co z resztą dość często polecam i podkreślam. Skusiłam się na próbkę podkładu 100% Pure w wersji nawilżające. Strasznie jestem ciekawa jak wypadnie na tle kremowego podkładu, który sprawdza się u mnie rewelacyjnie.
Dodatkowo zamówiłam próbkę żelu oczyszczającego do twarzy 100% Pure.. ale jego ciemno zielona barwa mnie zaskoczyła.. lubię takie dziwaki.
Dodatkowo do zamówienia Pani Ewa odrzuciła mi dwa odcienie podkładu mineralnego Uoga Uoga.. uwielbiam tę nazwę marki 😄 Za próbki jestem strasznie wdzięczna! Bo gdzieś mi umknęły, a po opłaconym zamówieniu zaczęłam żałować, że ich nie dodałam.. ale Pani Ewa czyta w myślach i to na taką odległość!

Jak zawsze polecam zaglądać do Magazynu Próbek sklepu Plants for Beauty


PIXIE COSMETICS - PODKŁAD MINERALNY LOVE BOTANICALS W ODCIENIU BUTTER CREAM ORAZ PUDER GLINKOWY CLAY DELIGHTS
Podczas Black Friday sklep Pixie miał świetna ofertę cenową na wszystkie swoje produkty. Poza podkładem, który mnie zauroczył już przy próbkowych testach skusiłam się na puder glinkowy, który zamierzam używać głównie jako bazę ale sprawdzi się równie dobrze jako puder wykończeniowy. Jaki inny produkt to potrafi?! Ostatecznie ten zakup zawdzięczam Dorocie z kanału Green Happiness (YouTube), a za wszelkie wskazówki dziękuję Małgorzacie z profilu Krytyk Kosmetyczny (Instagram). W razie czego wiem gdzie was znaleźć 😂

Podkład wciąż w fajnej cenie kupisz w sklepie producenta Pixie Cosmetics


PIXIE COSMETICS - PRÓBKI
Do zamówienia dobrałam kolejne próbki. Na przykładzie poprzednich próbek wiem, że są one wystarczające aby podjąć decyzję o dalszym zakupach pełnowymiarowych produktów. Wybrałam m.in.:
  • Puder matujący Mega Matte Kapok Tree Powder
  • Puder modelująco rozświetlający Immediate Beauty Powder w odcieniu Moon Kiessed Beauty
  • Puder rozświetlający rozświetlający Dust of Illumination w odcieniach Gold Rush oraz Starlit Whispers
oraz w gratisie otrzymałam
  • Bronzer mineralny Mineral Sculpting Powder
  • a ostatniej pozycji nie wiem 😂 szukałam i dalej nie wiem 

CALYPSO - GĄBKI CELULOZOWE
Niezastąpione szczególnie przy zmywaniu maseczek i peelingów. Nie wyobrażam sobie bez nich ściągania tych produktów. Mają stałe miejsce w mojej łazience i wątpię aby coś mogło to zmienić.

Gąbki celulozowe Calypso kupuję stacjonarnie w Rossmannie


SOTHO - NASZYJNIKI
Kocham biżuterię, choć nie chodzę obwieszona jak świąteczna choinka w centrum handlowym. To tylko dodatek ale jeśli mam wybierać co dostać w ramach prezentu od najbliższych to zazwyczaj wybieram biżuterię. Ma ona wówczas dla mnie wartość nie tylko czysto estetyczną ale także emocjonalną. Ostatnio prym w dziedzinie trafności w mój gust wiedzie Sotho. Uwielbiam motyw śnieżynek i jest to dla mnie wzór, który mogę nosić cały rok.. nie tylko sezonowo zimą. Śnieżynka jest moim prezentem urodzinowym od męża, a wybrałam w kolorze Rose Gold. Za to motyw ażurowego księżyca to już czysta zachcianka. Wisior jest dość spory z długim 70cm łańcuszkiem ale na jednolitym sweterku prezentuje się fenomenalnie. To moje pierwsze zakupy w sklepie Sotho.. zobaczymy w jakim stanie biżuteria będzie za jakiś czas. Jeśli wszystko będzie dalej w tak pięknym stanie to z pewnością wrócę po więcej.

Biżuterię kupisz w sklepie Sotho

A byłam pewna, że wcale tak dużo tego nie będzie 😂

Przy okazji przypominam o PRZEDURODZINOWYM ROZDANIU

 
Copyright © 2014 Kosmetyczny Fronesis , Blogger